Bawiono się w czasie świąt, ale bawiono się przede wszystkim na weselach. W wesela jedzono dużo i dużo się bawiono, jedzono omaczke, podawaną w specjalnych doniczkach. Jedzono śledzie, które sprzedawały żydówki chodzące po domach. Wesela były w specjalnych pokojach, tzw. bankier, jeśli ktoś miał mały dom wesele robiło się u sąsiadów. Panna młoda miała na głowie sepcjalny wianek. Druhny robiły też drugi wianek, w czwartek lub piątek przed ślubem szły do lasu i zbierały barwnik, robiło się z niego wianki, które potem umieszczono nad głowami młodej pary. Drugi wianek miała panna młoda pod welonem, wianek po ślubie zostawiano w kościele przed ołtarzem Matki Boskiej. Panna młoda miała na ślubie pasiastą spódnicę, białą bluzkę i biały fartuszek. W czasie wesela starsza druchna musiała zatańczyć z każdym gościem weselnym, towarzyszyły temu odpowiednie przyśpiewki np.;
„Ty marszałku z długim nosem
nie wyjeżdżaj z jednym groszem
dajcie, dajcie nie żałujcie
na czepeczek podawane
na czepeczek na pierzynki
żeby były ładne synki (...)”.
albo
„My w kościele byli
Bogu się modlili
by tych dwoje ludzi,
że się dziś złączyli”.