Wielka to miłość Boga przedwiecznego
Że na śmierć wydał Syna jedynego,
Wydał Go w bezbożnych ręce,
By w najokropniejszej męce,
Świat swą śmiercią zbawił.
O Jezu Chryste, przez Twe święte rany
Racz nas zachować wierne chrześcijany,
Byśmy się z grzechów omyli,
Niebo sobie zasłużyli,
Z Tobą królowali.
Wyryj na sercach naszych Twoje rany,
Byśmy wiernymi byli chrześcijany,
W pobożności tu wytrwali,
Ciebie nigdy nie gniewali
W łasce Twojej żyli.
Udziel nam łaski świętej Ducha Twego,
By nas do żalu wzbudził prawdziwego,
Pokornie Ciebie błagamy,
Bo bez Ciebie nie zdołamy
Czynić nic dobrego.
Jakoś udzielił swoim sługom w niebie,
Którzy się cieszą, wychwalając Ciebie,
Byśmy tak jak oni żyli,
Grzechu już nie popełnili,
Szczerze Ci służyli.
A gdy nadejdzie czas rozstać się z światem,
Najsłodszy Jezu, racz stać się nam bratem,
By nas potęgi piekielne
Za nasze grzechy śmiertelne
W otchłań nie wciągnęły.
Gdy dusza z ciała będzie wychodziła,
A srogość czartów będzie na nią biła,
Zasłoń nas Twemi ranami,
Nie daj im mocy nad nami,
By nie zwyciężyli.
A gdy po śmierci na Twój sąd staniemy,
Z życia naszego liczbę kłaść będziemy,
Przemów do Ojca za nami,
Jako za swemi dziatkami,
Synami, córkami.
Byśmy Cię z Ojcem, także z Duchem Świętym
W Twym Majestacie nigdy niepojętym
Ze Świętymi wychwalali,
„Święty, Święty” Ci śpiewali,
Aż na wieki.