Mówio ludzie, że ja umre
A mnie miłe życie.
Ileb nie żyć na tym świecie
Musowo nam umrzeć.
Choć je u mnie srebro, złoto
I bogate stroje,
Trudno, tam na tamtym świecie
To nie bedzie moje.
A żeb i ja ich zabrała,
Tam tego nie trzeba.
Cztery deski, sążeń ziemi,
Wybaczenia z nieba.
Jak położo grzeszne ciało
W głęboko mogiłe,
Jak zasypio piaskiem oczy
Nie spojrzo ni chwile
Tam też bedo i leżeli
I nogi, i ręce.
Bedzie dusza nieśmiertelna
Na wieczystej męce.
Jak zadzwonio wszystkie dzwony
W ostatniej godzinie
Kłaniaj sie wszystkiemu światu
I całej rodzinie.
Oj, człowiecze, ty nieboże
Zbieraj swo rodzine
Niechaj ludzie pomodlo sie
Odpuści Bóg wine.