PIEŚŃ V
Już idę do grobu smutnego, ciemnego,
Gdzie będę spoczywać aż do dnia sądnego;
Gdzie możni królowie swe kości składają,
Książęta, panowie (2) w proch się obracają.
W tę podróż odchodzę, nie biorę nic z sobą,
W postaci okrytej śmiertelną żałobą;
Tylko cztery deski, licha biała szata,
Toć cała wysługa (2) mizernego świata.
Już słońce i księżyc świecić mi przestaną,
Robactwo, zgnilizna te przy mnie zostaną;
Gdzie mądry Salomon podział się z mądrością,
Gdzie Krezus, Aswerus (2) z swoją wspaniałością?
Gdzie Samson tak silny, gdzie mężna Judyta,
Gdzie mocny Herkules?- niech się kto chce pyta;
W jaskinią podziemną śmierć wszystkich ukryła,
Toć samo dziś ze mną (2) nędznym uczyniła.
Już od was odchodzę i żegnam się z wami,
Ojcze, Matko, razem z bracią i siostrami;
Żegnam się z córkami, syny, pasierbami,
Z całą familią (2) i przyjaciołami.
Żegnam się i z tobą małżonko (małżonku) kochana (kochany),
Dziękuję żeś była (był) w życiu mem wybrana (wybrany);
Ja cię tu oddaję boskiej Opatrzności,
A sam (sama) już odchodzę (2) do wieczności.
Żegnam się dziś z wami, wy zdrowi zostańcie,
A o duszy mojej nie zapominajcie;
Łaskawym sąsiadom, dziękuję stokrotnie,
Że tu na mój pogrzeb (2) przybyli ochotnie.
Niech wszystkim Bóg płaci zdrowiem i fortuną,
Nagradza i wspiera niebieską koroną;
Otrzyjcie łzy z oczów, utajcie żałości,
Życzcie mi pokoju (2) w niebieskiej światłości.