Jak były oczepiny to panna młode sadzali na krzesło na oduszkę. Jak welon zdejmowali to marszałek starali się założyć czapkę, żeby pierwszy syn był, a druchny chustkę- żeby pierwsza córka- kawalerowie kładli pantofelka aby młody wykupił z wódką.
Jak młodzi klękali przed ołtarzem to młoda stara się przykuć welonem but młodego to będzie miała górę nad nim w życiu.
U mnie było od wielkich drzwiów do środka kościoła wisiał żyrandl ze świecami. Świeca zanim jak tylko doszliśmy do środka wygieła się i upadła przed nami( tak jakby po jego stronie) a później jak ksiądz podawał obrączki to gdy je podawałam mu obrączkę to wypadło mu z ręki. Urodził nam się kaleki syn.